Potężne okna wykowane w murze,
Którymi dawniej przez szkła szyb tysiąca
Blaskiem padały srebro, złoto, róże,
Zleciawszy niby cheruby od słońca,
Dziś puste; nocne przez nie wyją burze,
Raz słabiej, a raz mocniej, lub hucząca
W nich krzyczy swoje anatema sowa,
Gdzie brzmiała dawniej hymnów pieśń chórowa.
LXIII
Lecz o północy, kiedy z jednej strony