Po jednej stronie potwór, z drugiej święty.
Każdemu wody słup się rzuca z pyska
I z góry w basen spada, rozpryśnięty,
Siejąc dokoła siebie deszcz drobniutki
Jak marna sława i marniejsze smutki.
LXVI
Budowla sama pusta i czcigodna,
Z tą cechą mniszą, jakiej dziś niewiele
Zostało; jedna, druga sala chłodna,
A przede wszystkim refektarz i cele;