Świetnego morza Afrodycie nowej
Śpiewała hymny; w rok, gdy jeszcze kona
U jej nóg hekatomba wyborowej
Młodzieży, nagle chęć się w niej obudzi
Zrobić jednego „najszczęśliwszym z ludzi”.
LVI
Odtąd bez końca olśniewa sezony,
Czczona, wielbiona, lecz tak mało zdrożna,
Ze musi odejść plotkarz zrozpaczony
Bez tej pociechy nawet, że „ostrożna”.