Komuż się otchłań napełnić udało?
W tym sęk i tu człek bezsilny — niestety!
One jak okręt rzucany nawałą
Bez mapy płyną, kompasu i mety;
Gdy wreszcie burza doniesie je zdrowo
Na ląd — ląd będzie rafą koralową.
LXXV
Rośnie kwiat, zwany „Miłością w pokoju”,
Na szekspirowskiej, zawsze świeżej grzędzie.
Nie chcę tu na niej popełniać rozboju,