Dwudziestopięcioletni... (Ach! Uparty

Dzieciak) — ale tu co? — Pani się zwodzi

Sama; z własnego gustu stroi żarty,

Chodźże, na miłość boską — pan nadchodzi!

Tam, prędzej — prędzej — gdzie pokój otwarty...

Och! Byle przetrwał, aż się dzień rozjaśni.

Tak — dobrze. — (Proszę, Juanku, nie zaśnij!)”

CLXXIII

Wszedł don Alonso, bez świadków tym razem,

I pokojówka swadę swą przerwała,