Chciała coś mruknąć, pan jednym (wyrazem
Rzekł: „Wyjdź!” — więc, rada nierada, musiała.
Nie uszła wprawdzie jeszcze zdrada płazem,
Lecz cóż pomoże, choćby i została?
Przeto zerknąwszy skośnym oczu migiem,
Obcięła świeczce knot — i wyszła z dygiem.
CLXXIV
On milczał; potem, jakby się do winy
Przyznając, rzekł coś i z rozsądkiem sprzecznie
Zaczął tłumaczyć nocne odwiedziny...