Była tam jedna piękność, należąca

Do wyższej sfery, sama wyższa od niej:

Aurora Raby, młoda gwiazda lśniąca

Światu — ach! Szkoda mu takiej pochodni.

Śliczna istota — posąg nie dokuty

Młotem — pąk róży jeszcze nie wyklutej.

XLIV

Bogata, z zacnej familii, sierotka,

Choć pod dobrego skrzydłem opiekuna.

Twarz jej tak cicha, tak smętna a słodka.