Z ram, ujmujących męże i matrony,
Zdały się schodzić jak dla zapytania,
Kto śmie nawiedzać dom wiecznego spania.
XIX
Spłowiały uśmiech i wdzięki minione
Zmarłych piękności — bo wszystko czas niszczy
Majaczą w świetle gwiazd; oczy spuszczone
Kryją się w kanwie; ich źrenica błyszczy
Może, lecz ćmi ją płótno zapylone,
Jedna śmierć gzi się i mruga z tych zgliszczy.