Portret to przeszłość. Nim oprawisz w ramy,

Ten, co pozował, już nie jest ten samy.

XX

Gdy tak wpatrzenie się w marność kojarzy

Don Juan z myślą o kochankach — w ciszy,

Której oddechem skłócić się nie waży,

I tylko odgłos lekkich stąpań słyszy,

Nagle swym uchem czuje lub też marzy,

Że czuje jakiś szmer — jak szelest myszy,

Co straszy ludzi, kiedy ząbkiem skrycie