Drzwi się otwarły, nie gwałtownym pchnięte

Ruchem, lecz jak lot mewy równo, długo

Mierzonym; ale na wpół odemknięte

Do sali wąską przepuszczały strugą

Światło świec, które w lichtarzach zamknięte

Pobladły, nocną znużone usługą.

I w tym półmroku, w tych drzwiach do pokoju

Wiodących stał mnich w swym ponurym stroju.

CXVIII

Don Juan zadrżał jak podobnej chwili