Fale skakały, wiatr cichnął powoli.

W zatoce owej częste nawałnice

Huczą; ja ich też użyłem do woli,

Podróżnym woda morska siecze w lice,

Ciało przesiąka wilgotnością soli.

Juan stał, patrzał na ląd już daleki

I pożegnanie słał — może na wieki.

XII

Smutno — wrażenie we mnie jeszcze świeże —

Patrzeć, jak brzegi rodzinne z ócz giną