Choć wyzierała śmierć z tej zawieruchy,
Wszyscy cierpliwi byli, nawet śmieli,
Aż gdy się zdarły skóry i łańcuchy
U pomp, zwątpienie przyszło i ujrzeli,
Jak go pochwycił wiatr, wściekłością zbrojny..
— Tak chwyta ludzi wir domowej wojny.
XLIII
Zbliżył się cieśla. Łzy miał pod zgrubiałą
Powieką i rzekł cicho: „Kapitanie,
Nie ma ratunku!...” Ten człek żył niemało,