A zaraz powieść swą kończy spokojnie.

Gdy w piekle wroga gryźć kazał duch wieszczy,

Toć spożyć druha — nie jest nieprzystojnie

Na morzu; gdy kto pięć dni z rzędu pości,

Wolno mu mieć mniej niźli Dant litości.

LXXXIV

Tej nocy upadł deszcz rzęsisty z nieba;

Usta otwarły się jak popękana

Ziemia; człowieka dopiero potrzeba

Uczy, że skarbem jest woda źródlana.