LXXXIX

Nad twarzą syna zwisła twarz rodzica;

Ojciec już nie wstał, ale z ustek pianę

Bladych ucierał, zapatrzony w lica

Dziecka. Gdy spadły krople pożądane

I szklanym blaskiem raz jeszcze źrenica

Błysła i zdała się poznawać znane

Oblicze — ojciec mu wargi rozszerzył,

Wlał trochę wody — próżno! — chłopiec nie żył.

XC