Z obu stron warkocz świetlny w morzu tonął
Nad falujące rozpięty lazury.
A wewnątrz łuku blask jaśniejszy płonął
Niż zewnątrz. Jasność pomknęła do góry
Jak sztandar, ale barwy z wolna chłonął
Eter — tęcza się zgięła, potem zbladła,
Roztopiła się we mgle i przepadła.
XCII
Zniknął niebieski kameleon, dziecię
Powietrza i mgły, i słońca, zrodzone