Marzył, że chwilkę go w łodzi sen zmorzył,

Lecz że się zbudził — wiatr go chwyta w szpony,

A on rozpacza, że z martwoty ożył...

Potem myśl skupiał, zsyłał w czas miniony

I gdy wspomnienia snuł, a snuł jak z wątka,

Szesnastoletnią ujrzał twarz dziewczątka.

CXIII

Do ust mu usta przyłożyła tkliwie, .

Jakby się chciała nimi tchu dopytać,

I, ciepłą rączką głaszcząc pieszczotliwie,