Zdała się duszę odchodzącą chwytać.

Zwilżając skronie, czatowała chciwie

Na objaw życia, aż z wolna zakwitać

Zaczął rumieniec i wnet oddech cichy,

Równy wywabił na jej twarz uśmiechy.

CXIV

Wina mu trochę wlawszy w usta, ciało

Płaszczem okryła i ramieniem głowę

Podtrzymywała zwisłą i omdlałą,

A potem liczko jej ciepłe, różowe