Nocnej, chłopięciu mogło być niezdrowe,
Spódniczkami go otuliły hoże
Dziewoje, jutro przyrzekając nowe
Przynieść sukienki i wina, i chleba.
Jaj, ryb i czego więcej było trzeba.
CXXXIV
Wyszły — a on się dal ogarnąć snowi,
Jakby kamieniem był lub nieboszczykiem.
Śmierć jest snem tylko — jakim?... sam Bóg to wie.
Może doczesnym?... — Spał — mary mu dzikim