Nie zawodziły chórem u wezgłowi

Ani straszyły widma krwawym szykiem,

Co tak niekiedy wspomnieniem przerażą,

Że drżąc, budzisz się z zapłakaną twarzą.

CXXXV

Spał więc bez widzeń Juan, lecz panienka,

Co była taka dobra i troskliwa,

Zatrzymała się w biegu jak sarenka,

Mniemając, że jej po imieniu wzywa.

Często jest w błędzie serce, ucho, ręka