Ranne się do niej oczy słońca śmiały,
Mokrymi usty174 całowała zorza,
Biorąc za siostrę... i ty byś niemały
Miał kłopot poznać, że nią nie jest hoża
Dziewica, której piękność równej miary
Z ową — smaczniejsza była, bo nie z pary.
CXLIII
Szła po nadbrzeżnych do groty kamuszkach
I w głąb jej wbiegła prędko a ostrożnie,
Juan na futrach spał jak na poduszkach,