Lecz dać nie mogąc ponczu ni herbatki,
Podała chleb, miód, owoce suszone,
Wszystko za miłość czystą, nie mamonę.
CXLVI
A potem chciała obudzić Juana,
Bo kawa, jaja były już gotowe,
Lecz ją wstrzymała pani zastrachana,
Paluszek kładąc na wargi wiśniowe.
Odeszła mrucząc Zoe rozgniewana,
Śniadanie trzeba było robić nowe.