Nie będąc Grekiem, lecz miał słuch nie lada,
A głos jej dźwięczał jak świegot ptaszęcia
I spadał jako w kropelkach kaskada,
Słowa czcze o nim nie dadzą pojęcia,
O takich dźwiękach łzą się opowiada
Pomimowolną; jest w nim ta moc tonu,
Jakby melodia zstępowała z tronu.
CLII
Więc spojrzał jak ten, którego przebudzi
Akord organu i wstaje w nim ciemna