Jak wróg, by młodość jej bezgrzeszną skłócił

I czystą serca krew we łzy obrócił.

II

Czy to czar kryje człowiek, mały światek,

Co drugich w jego ramiona popycha?

Czemu do szczęsnych smutny cyprys chatek

Zaziera, czemu, kto miłuje — wzdycha?

Czemu uszczknięty, wonny, żywy kwiatek,

Choć ciepłej piersi zwierzony — usycha,

A gdy się miłość dziewczynie zaśmieje,