Ziębnie jak popiół, o! Któż z was odgadnie,
Ile boleści w tym uczuciu na dnie?...
LII
Wstąpił do domu — już nie swego domu,
Bo nie ma domu, gdzie serca nie stanie,
I doznał pierwszy raz strasznego sromu223,
Że nikt nie wyszedł doń na powitanie.
Tam przeżył dni swe pod niebem bez gromu,
Oczom dziś dzikim i serdecznej ranie
Chcąc ulżyć, śpieszył do czystej, kochanej,