Na wzór mężatkom, roztropna podwika65.

XLIX

Juan tymczasem rósł piękny jak kwiatek;

Miluchny chłopczyk z jedenastym rokiem

Już zapowiadał, że za kilka latek

Zaćmi spółczesnych męskości urokiem.

Uczył się, sił miał młodzieńczych dostatek,

Zdał się do nieba iść stanowczym krokiem,

Bywało, pół dnia w kościele przepędza,

Pół w gronie matki, mentora i księdza.