Był znany, że sam chwalił swe zalety,

Wiersz jego ilość miał stóp należytą,

W tendencji... zawsze dochodził do mety,

To jest — do kieski, bo umiał prześlicznie

„Drzeć łyka” — — jakbym rzekł alegorycznie.

LXXIX

Czcił teraźniejszość, o przeszłości ścichnął

I dobrych czasów zdał się nie żałować.

Na antyjakobina się wystrychnął

Wschodu — jadł pieczeń, — zamiast piorunować.