Co jego duszy spokojność kłamały,

Nie rzekł nic i wzrok zatopił surowy

W Hajdei. Juan, to śmiertelnie biały,

To cały w ogniu, nie pochylił głowy,

Lecz szablę podniósł, grożąc nią, że skoczy,

Jakikolwiek wróg stanie mu przed oczy.

XL

„Zdaj szablę, chłopcze! — powtórzył — bo biada!”

„Przenigdy! Wolny jestem od kolebki!”

Zadrgała gniewem Lambrowi twarz śniada —