Lecz córka, słońcem jońskim umilona,

Jak te powietrzne chmurki — białe róże,

Zanim się piorun im wkradnie do łona,

Niosąc strach ziemi, a powietrzu burze,

Szła dotąd cicha i nie zasmucona,

Aż kiedy rozpacz wzięła w sercu stróżę,

budzony w żyłach nubijskich szał dziki

Wionął jak samum309 po puszczach Afryki.

LVIII

Ostatni widok, który obaczyła,