Był to Juana opór, krew, porwanie...

Jeszcze w tym miejscu krew ziemię broczyła,

Gdzie stał on, piękny, jej pan, jej kochanie;

Śród krótkiej walki w ramionach się wiła

Ojcowskich, potem w konwulsyjne drganie

Wpadła i zwisła na korsarza ramię

Niby wysmukły cedr, kiedy się złamie.

LIX

Żyła w niej pękła. Na ustek karminy

Krew wystąpiła z serdecznej krynice,