Stój! — oddział stoi. Ruszaj! — zaraz rusza.

Wczoraj miał konia, surmy i fanfary,

Dzisiaj na bębnie kir i proste mary.

XXXVII

Wszystko, co bało się go i kochało:

Żołnierze, trzódka rubasznej drużyny,

Przyszli ogllądać komendanta ciało

Ranne — ostatni raz, choć nie jedyny.

I taki koniec! Ten, co niegdyś z chwałą

Spędzał i straszył twarzą Francji syny,