Julię bo chłód ten robił bardziej miłą;
Gdy wysuwała swe paluszki drżące
Z Juana ręki, to dotknięcie było
Tak delikatnie lekkie, tak mamiące,
Iż mogła sądzić dusza, że się śniło,
A nigdy zwodnej Armidy74 tysiące
Czarów nie kuło tak rycerzy w pęta,
Jako Juana serce — te rączęta.
LXXII
I spotykała go już bez uśmiechu,