„Cóż to, mój panie, czy to moja rola

Suknią płeć babić?...” Jak sparzony w łaźni

Żachnął się Baba: „Jeszcze jedno słowo,

A ja cię zmienię w istotę bezpłciową!

LXXVI

Są to, jak widzisz, bardzo ładne suknie;

Wprawdzie kobiece — ale takie szaty

Właśnie potrzebne”. „Brrr — Juan mruknie —

Niewieście!” W końcu, zakląwszy na katy,

Ciężkim westchnieniem, niby z miecha, huknie: