„Ha! to też wasze szczęście — rozbójnicy!...
Wiedzcie, że pięść mi na karkach nie mięknie
I że nie mierzę nigdy po próżnicy.
Dotąd wam uszło, lecz cierpliwość pęknie,
Jeśliby kto śmiał sądzić po spódnicy,
Czym jestem — zatem radzę, moi mili,
Niech się w tym względzie żaden z was nie myli!”
LXXXIII
„No, chodź” — rzekł Baba. W Juanowym łonie
Żal wezbrał, ręce prężył do kamrata,