I czeka; znów ktoś wszedł... ach! nie do wiary!
Rozpacz — znów nie on. W tę noc, strach mi wielce,
Nie modliła się Bożej Rodzicielce.
LXXVII
Teraz myślała tak: Kobieta z głową
Winna pokusie spojrzeć prosto w oczy;
Ucieczka rzeczą jest niehonorową,
Więc wytrwać trzeba; wtedy nie zaskoczy
Serca wróg żaden spojrzeniem, rozmową;
A jeśli nim jest młodzieniec uroczy,