C
Schyliły głowę, kornie się cofając,
Jednak nie przez te same drzwi, którędy
Wszedł Juan; on zaś otwierał jak ając
Oczy, na skarby rozsypane wszędy;
Patrzał — olśniły go, po zmysłach grając.
Za pięknem idzie podziw, a w też pędy
Trwożny szacunek; iście godzien kary,
Kto pierwszy rzucił myśl: Nil admirari407.