Jak wracające raz po raz bałwany,

Póty szturmują do skalnych wykuszy,

Aż się głaz twardy wyszczerbi i skruszy.

CIX

Głowa opadła, twarz jak pod zasłonę

Pod bujnych włosów kaskadę się chowa;

Z wezgłowia zwisa ramię obnażone;

Płeć jego lśniąca i alabastrowa...

Gdyby malarzem być i te dzielone

Wiersze na obraz złożyć! Gdyby słowa