Takich Bűlowów, Gneisenów, Blűcherów,

Co strach rzucili w szeregi zażarcie

Walczących jak lwy głodne grenadierów,

Inny by wynik stał w dziejowej karcie,

Książę Wellington nie miałby orderów,

Nie brałby pensji z rządowej skarbnicy,

Największej, jaką płacili Anglicy.

L

Lecz co tam! Boże, strzeż króla — w ogóle

Królów — bo nie Ty, to któż im pomoże?