— Następne pytanie.
— Czy Wielki Brat istnieje?
— Oczywiście, że istnieje. Istnieje Partia. Wielki Brat jest jej ucieleśnieniem.
— Ale czy istnieje w taki sam sposób jak ja?
— Ty nie istniejesz — odparł O’Brien.
Winstona ponownie ogarnęło uczucie bezradności. Znał albo umiał sobie wyobrazić uzasadnienia, dowodzące jego nieistnienia, ale był to nonsens, puste obracanie słowami. Czyż samo zdanie „Ty nie istniejesz” nie zawierało już w sobie logicznego absurdu? Po co to w ogóle mówić? Jego umysł wzdrygnął się na myśl o niemożliwych do zbicia, chorych argumentach, jakich O’Brien użyje, żeby go zniszczyć.
— Myślę, że istnieję — powiedział zmęczonym głosem. — Jestem świadomy własnej tożsamości. Urodziłem się i umrę. Mam ręce i nogi. Znajduję się w określonym miejscu w przestrzeni. Żadne materialne ciało nie może w tym samym czasie zajmować tego samego miejsca. Czy Wielki Brat istnieje w taki sposób?
— To nie ma znaczenia. Istnieje.
— Czy Wielki Brat kiedyś umrze?
— Oczywiście, że nie. Jak mógłby umrzeć? Następne pytanie.