O, niema szczęśliwości czystych dziewic zboru7!

A że zda się ich dłonie są tak nieskalane,

Że tknąć się mogą jeno białego koloru —

Czynią puchy koronek, albo hafty lniane.

Jest czar nieprzewidziany, gdy im powiesz „siostro”,

I patrzysz w płeć ich bladą, tak przezroczej bieli,

Na której ówdzie złote się plamki rozpostrą,

jak na matowym płatku więdnącej kamelii.

Nie tknął żaden proch ziemi przeczystego łona,

Bowiem źródło żywota w nich bije — weselnych,