Które zdjąłbyś pod srebrne kadzielnic amfory,

Aby całować wargi wybrane, zalubne.

Lecz te blade kobiety, tam, w serca weselu,

Z ciałem umarłym światu w ciszę cel wygnane,

Kochają ciebie jeno, blady Zbawicielu,

Widząc niebo przez każdą twego ciała ranę.

O, święta ciszo starych murów wirydarza5,

Gdzie usłyszysz li6 szelest przesuniętej ławy,

Gdy biała rzesza kobiet w milczeniu rozważa,

Śledząc na krasnych cegłach piasku syp złotawy.