Nie chciałem już być przewodnikiem młodych synów pana marszałka i władzę moję złożywszy w ręce naturalnego opiekuna ich, ojca, patrzyłem tylko, żeby nie siąść do kocza. Szczęściem panny służące umówiły się z dworskimi hrabiny, żeby widzieć fajerwerk na wodzie i popłynąwszy batem do Warszawy, zostawiły wolną remizę. Siadłem więc do niej z jakiemsiś podstolicem, który także do towarzystwa hrabiny należał i już zaczynałem kosztować przyjemności jazdy zgodnej z przepisami policji i rozsądku, gdy los dziwaczny jak gdyby na ukaranie, żem się tak łatwo dał powodować, nowy mi zgotował przypadek. Pod samą górą przy wiatrakach marymonckich zawięźliśmy w piasku; zaciągnęły się konie i nie chciały z miejsca ustąpić. Jeśli to prawda, że dulce est socios habuisse doloris, że słodko jest mieć w nieszczęściu towarzysza, doznawaliśmy pociechy niejakiej, widząc dorożkę parokonną, która także w piasku, kilku obciążona osobami, ustała i już gotowała się nocować na polu. — Przykład ten nie dał mi potrzebnej cierpliwości; chciałem już pieszo dostać się do miasta, gdy przecie remizista domyślił się przeprząc konie i nareszcie nas z tej biedy wybawił.
Tak tedy przeziębiony i przemokły, ugniewany i pewny bólu głowy lub kataru, dziwiłem się nad mocą zwyczaju, który znalazł tylu do jazdy ochoczych i tyle tysięcy piechotników116 w dzień słotny, a przeto najmniej do spaceru sposobny. Odwiózłszy gdzie należało pana podstolica, kazałem już jechać prosto do siebie. Nowa atoli od hrabiny deputacja117 u schodów przymusiła mnie wysieść118 także i zostać na wieczerzy. Każdy miał jakiś przypadek do opowiedzenia. Kareta poczwórna, zawadziwszy o drugą, także poczwórną, uwięzła w rogatkach i za pomocą aż dopiero żołnierzy dostała się do miasta. Wszystkie tymczasem panie wysiadać musiały. Panienki służące nie widziały fajerwerku; nowa burza przymusiła je lądować na Pradze, piechotą szły aż do mostu i ledwo w Warszawie znalazły dorożkę.
Upoważniony przykładami takimi miałem już ochotę powiedzieć prawdę hrabinie i zastosować do niej te dwa znane wiersze Krasickiego:
A najprzód mościa księżno trzeba o tem wiedzieć,
Że jeśli dobrze jeździć, lepiej w domu siedzieć.
gdy jedna z dam, co się najbardziej zrosiła wilgotną murawą na Bielanach, dała mi do zrozumienia, że starzy lubią zawsze dziwaczyć; i tak zręcznie tłumaczyła wszystko na dobre, że się powszechnie zgodzono, iż gdyby nie deszcz i nie żołnierze w rogatkach; nie to, żeśmy w piasku zawięźli i nie różne jeszcze przypadki dnia tego, spacer bielański byłby wyśmienity!
Przypisy:
1. Pustelnik Paryski — felietony Gerarda Witowskiego piszącego pod pseudonimem Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia stanowią naśladowanie fr. cyklu zatytułowanego L’heremite de la Chaussée d’Antin, autorstwa paryskiego publicysty Victora Etienne’a Jouy’a, kryjącego się pod pseudonimem Pustelnik Paryski i korzystającego z kolei ze wzoru angielskiego, z serii artykułów publikowanych w „Spectatorze”. Tego typu obserwacje obyczajowe stanowiły najwyraźniej znak epoki i popularną rozrywkę. [przypis edytorski]
2. uważać jako klasyczne — dziś: uważać za klasyczne. [przypis edytorski]
3. WPanu — Waszmość Panu a. Wielmożnemu Panu. [przypis edytorski]