Il est une deesse inconstante, incommode,
Prothee etoit son pere, et son nom est la Mode.
Voltaire, Contes en vers
Jest Bogini niestała, płocha, zawsze młoda,
Od Proteja52 ród wiedzie, nazywa się Moda.
Byłaby to praca nad wszystkie prace, gdyby komu przyszło do głowy pisać historię Mody, tej nieoszacowanej Bogini nowości, która rządzi światem od czasu, jak się tylko zjawiła na ziemi. Ani słownik szanownego Linde53 tyle wymagał nauki i wytrwałości, ani tylu biegłych mężów zajmował Dykcjonarz Akademii Francuskiej54, ani sama nareszcie Encyklopedia na tyle się części nie dzieli, na ile by się podzielić musiały, ile biegłych ludzi zatrudnić i na koniec obszernych zajęć wiadomości, dowcipne i mnogie tej Pani przemiany, z którymi przemiany Owidiusza są tylko fraszką w porównaniu. — Nie jest bynajmniej zamiarem moim brać na mnie samego to dzieło olbrzymie: zmuszony potrzebą zwięzłości, zamknę się w obrębie czasu i miejsca, w którym żyjemy, a w szczególności o samych tylko dziś mówić będę kolumnach55.
Gdybym się powodował duchem stronnictwa lub szedł za przykładem tych mrukliwych starców, którzy wszystkie bez różnicy ganią nowości, podąsałbym się troszkę na Modę, że tak niemiłosiernie ojczyznę moją, to jest Krakowskie Przedmieście porzuciła i poszła tron swój pod kolumnami założyć: uczyniłbym to bez wątpienia, ale przede wszystkim trzeba być sprawiedliwym i przyznać, że kolumny w szczupłym pomieszczeniu swoim łączą to wszystko, co tylko ciekawość wzbudzać i ludzi dobrego smaku wabić może. Najlepsze i najświeższe towary; wytworne stroje; wyśmienity dla żołądka posiłek: restauracja [Chovot]; inny, szlachetniejszy, dla umysłu: księgarnia [Glücksberga]; teatrzyk (chociaż na chwilę zamknięty), kosmorama i temu jeszcze, który jest węzłem towarzyskich zamian, pieniądzowi, mówię, przyzwoity kantor — te są pod kolumnami główniejsze przemysłu odnogi, które Bogini nowości dzielą między siebie panowanie.
Z radością postrzega przechodzącego oko coraz nowe ozdoby, coraz nowy wzrost miejsca tego; a jeśli dobra wiara i umiarkowanie kupca największym są dla kupującego powabem, niemałym także pociągiem, a miłym zawsze dla zmysłów zajęciem stają się te okazałe za szkłem celniejszych towarów wystawiania, te bogate lampami astralnymi oświecanie sklepów i to nareszcie wewnątrz piękne rozporządzenie towarów, któremi w ogólności wsławiają się Dyzmański, Lewicki, Emie, Köhler i ten w pobliżu kolumn mieszkający St. Cyr, którego sklep tak dla dobroci towarów, jako i pięknego ich wystawienia, może się nazywać najpiękniejszym z całej Warszawy.
Szkoda, że wystawa zewnętrzna sklepów, czego przyczyną jest zapewne kurz idący z ulicy, nie może w równym ozdobić się stopniu. Zostawiam miłośnikom nowych planów, tym zwłaszcza, którzy niedawno widzieli w Paryżu Palais-Royal56, coby z kolumn dokazać można, gdyby sklepy obrócone były otworem swoim w dziedziniec, gdyby z dziedzińca zrobił się ogród, i ten ogród kolumnami był otoczony. Tymczasem, nim to nastąpi, niech powiem kilka słów o zdarzeniu, które mi dało powód, wziąć kolumny za przedmiot dzisiejszej rozmowy.
Byłem przed kilku dniami u pani Supińskiej i zastałem ją, gdy rozmaite przymierzała w gotowalni swojej czepeczki. Naturalnie wszczęła się zaraz rozmowa o strojach: pani Supińska zaczęła chwalić teraźniejszych wytworność i przepych, a ja dawnych i trwałość i wygodę. Pani Supińska przyganiała starym ich ciężkość, niezgrabność, ja nowym wymawiałem ich drogość i wiotkość: a że starcy, nawet z kobietami, lubią dać sobie w mówieniu pierwszeństwo, przeto zabrawszy wysoki głos mówcy, dowodziłem, iż jest zbyteczną dla Polek rzeczą tak bardzo ubiegać się za modą, bo tylu już ozdobne przymiotami, umiały nie tylko u nas, ale i wszędzie za granicą zjednać zaszczyt uwielbienia, i do oddania sobie hołdu zniewoliły najszczęśliwsze w pisaniu talenta57. Stąd wnosiłem, że w nowościach wypadało szukać trwałości, wygody i kształtu i że taki zwyczaj prowadziłby koniecznie do owej starożytnej i wielce zbawiennej gruntowności smaku, z powodu czego przytaczałem pani Supińskiej ulubioną, o której będzie niżej, historię, o Ażuście blondynowym i seledynowym mantolecie, z którą gdy już byłem tak dobrze jak na połowie, dano znać, że kareta zaszła i czeka.