Tak jest — w tej chwili, gdy myśmy tu przyszli,

spowodowani ciężkim jej uporem,

ona, wzgardziwszy trunkiem i jedzeniem,

od pięćdziesięciu spoczywa już godzin

bezwładna, sztywna jak łoże drewniane,

które, prócz słomy, nie ma ani krztyny

jakiegoś pierza.

Henryk

Siada i zaczyna skrobać marchew.

Gadajcie wyraźniej!