i, niby jedna z owych mądrych panien,

czeka na niego, z pełną lampką w ręku,

niby na przyszłość Zbawiciela Pana!

Złuda ją trzyma — muszę ją podsycać

i podtrzymywać kłamstwami, jak wówczas,

gdym po raz pierwszy tym pobożnym kłamstwem

zażegnał u niej owy245 kurcz febryczny.

Zaradzim246 jeszcze temu — tylko czasu,

czasu potrzeba — dużo trzeba czasu,

a to wzruszenie ucichnie w jej łonie: