Od kobiety do kobiety

Wyjątki ze słynnych pamiętników

Wybrał, ułożył i słowem wstępnym poprzedził Czesław Jankowski.

J’ai toujours eu la faiblesse de composer les quatre-cinquième de mes jouissances dela somme de celle que je procurais à l’être charmant qui me les fournissait.1

Casanova, Memoires I, 12.

Wstęp

Jest w mowie francuskiej wyraz brzmiący aventurier, lecz bardzo daleki od dawnego polskiego przekładu: awanturnik.

Polski „awanturnik” nasuwa wyobraźni naszej człowieka wyprawiającego mniej lub więcej szalone brewerie2. Francuski aventurier, włoski awenturiere, niemiecki Abenteurer nie wyprawia bynajmniej, niejako zawodowo, awantur; nie jest bynajmniej urodzonym zabijaką, kłótnikiem, hałaburdą. „Awanturnik” w rozumieniu zachodnioeuropejskim nie wyprawia awantur, lecz tylko szuka nadzwyczajnych przygód, hazardów i przypadków osobliwych; nie wszczyna bynajmniej burd, lecz łaknie życia awanturniczego, prowadzi życie awanturnicze, jest, wyrazić się wolno, typowym „błędnym rycerzem”, aczkolwiek nie żadnym w guście Donkiszota szermierzem cnoty. Pasję ma zaplątywania się w niepospolite przygody dlatego, aby... wydostawać się z nich bez szwanku. Życie uprawia pełne zmian i wydarzeń, jak sztukę dla sztuki. Nie potrafiłby żyć inaczej... Wciąż też „zmienia miejsca, widoki”; wciąż podróżuje; nienasycony z niego globtroter. Stałego miejsca pobytu nie ma i ani mu się śni zatęsknić kiedy do „własnego domu”. Czułby się „u siebie” jak w więzieniu. Stałych też środków do życia nie posiada; żyje z dnia na dzień; to na wozie, to pod wozem. Nie gardzi wszelką nastręczającą mu się „dobrą aferą” i uważa za całkiem zbyteczne skrupulatne badanie jej wartości moralnej. Przepadając za każdym hazardem, jest oczywiście namiętnym graczem — a szczęśliwym. Niedalekim jest krewnym po duchu włoskich kondotierów3 i francuskich korsarzy4, zwanych flibustierami. Cygan — zawsze; a gdy pole po temu — zawołany szarlatan.

Poprzedza go zazwyczaj rozgłos; otacza tajemniczy urok.

Zwłaszcza wiek XVIII obfitował w tego pokroju „awanturników”. Takim był przede wszystkim słynny paryski hrabia de Saint-Germain5, który uniósł do grobu tajemnicę i swego pochodzenia, i swej olbrzymiej fortuny; takim był Cagliostro6, którego generał Dąbrowski, zdobywszy szturmem San Leo, nie zdążył wyzwolić z oków Inkwizycji rzymskiej; takim był do znacznego stopnia kawaler d’Eon7, słynniejszy z intryg i mistyfikacji niż z roli swej politycznej. Takim wreszcie był, najsłynniejszy może z nich wszystkich i najpopularniejszy do dziś dnia w pamięci ludzkiej: Jan Jakub Casanova de Seingalt.