I przymknął oczy i modlił się w milczeniach swej duszy.

Lecz gdy z góry zstępował, smutek wielki nań spłynął i pomyślał

w głębi duszy:

jakże to zdołam odejść w pokoju, a bez żalu? O, nie bez rany w sercu opuszczę ten gród.

Długie były dnie bólu którem spędził w tych murów odrębie, długie samotności noce;

a któż zdoła pożegnać bez żalu swój ból i samotność swoją?

Zbyt wiele cząstek mego ducha rozrzuciłem po tych drogach,

zbyt liczne dzieci mej tęsknoty błądzą nagie wpośród tych gór; nie mogę porzucić ich bez smutku i ciężaru w sercu.

Bowiem to nie odzież dziś zrzucam, a żywą skórę własnymi

zdzieram rękami.