zimie i jesieni; to wypaść z orszaku wielkiej życia procesji, co w

majestacie i dumnym poddaniu kroczy ku nieskończoności.

Gdy pracujesz stajesz się fletnią, przez której serce płynący szept godzin

zmienia się w muzykę.

Któż z was chciałby pozostać bezmowną i niemą wikliną, gdy wszystko inne śpiewa wspólną pieśń?

Powtarzano wam zawsze, iż praca jest przekleństwem,

a trud nieszczęściem.

A ja wam powiadam, iż pracując spełniamy cząstkę najdalszego marzenia ziemi, przeznaczoną nam od zarania wieków, gdy się zrodziło owo marzenie.

Gdy trudzisz się zaiste miłujesz życie prawdziwie; a ukochać życie przez trud, to przeniknąć w jego najgłębszą tajemnicę.

Lecz jeśli w waszym cierpieniu, narodziny zwiecie męką, a podtrzymywanie ciała klątwą, — na czele wam wypisaną, — tedy wam rzekę, iż tylko w pocie czoła waszego zdołacie zeń zetrzeć ów wypisany znak.