wznieś w wyobraźni szałas wśród pustyni;

albowiem jak o zmierzchu twoim, wielokrotnie w dom wracasz,

tak wraca w mieszkanie swoje i ten, zawsze daleki, samotny w tobie wędrowiec.

Dom twój to jakby twoje szersze ciało.

Rośnie w słońcu, a usypia wśród ciszy nocnej i nie obywa się też bez snów.

Czyż dom twój nie śni? a we śnie czyż nie wychodzi poza mury miasta,

w gaje i na szczyty wzgórz?

Chciałbym móc zgarnąć domostwa wasze w dłoń i jak siewca

po lasach je rozrzucić i łąkach;

chciałbym by jary stały wam za drogi, a za ulice ścieżyny zielone,