abyście chadzali jeden ku drugiemu poprzez winnice szerokie,
w odzieży przesiąkłej świeżym aromatem ziemi.
Lecz to nie może się jeszcze stać.
W lęku swym praojcowie wasi stłoczyli domostwa swoje o wiele
za blisko.
A lęk ten nie tak prędko minie. Jeszcze czas jakiś mury miast
oddzielać będą wasze ogniska domowe od waszych pól.
Powiedzcie mi, ludzie Orfalezu, co też wy macie w tych waszych domostwach?
Co tak skrzętnie chronicie za mocnym ryglem opatrzoną bramą?
Czy spokój tam ukrywacie, cichą, wewnętrzną zwartość,