Wszystko to mówiliście już o pięknie,
w istocie jednak nie o nim, lecz o swych niezaspokojonych mówiliście pragnieniach;
a piękno nie jest tęsknotą, ani potrzebą, a jest ekstazą.
I nie jest spragnionymi usty, ani pustą wyciągającą się dłonią, jest sercem w płomieniu i duszą porwaną zachwytem.
I nie jest obrazem, który chciałbyś ujrzeć, ani pieśnią którą chcesz usłyszeć;
piękno to wizja co się jawi choć zamykasz oczy, to pieśń co dźwięczy choć zasłonisz uszy.
I nie jest to sok żywy pod korą zmarszczoną krążący ani skrzydło do szponów przypięte,
piękno to wieczyście rozkwiecony sad, aniołów hufiec na wieki rozpięty w pełen lot.
Ludu Orfalezu, piękno to życie gdy odsłoni swą najświętszą twarz.
Lecz myśmy sami tym życiem i my zasłoną.